Skomplikowane święto miasta

Na portalu chorzowskiego ratusza przeczytałem takie oto zdanie: „W tym roku odchody Święta Miasta trwać będą cały miesiąc, w Chorzowie świętujemy 150 lat od nadania praw miejskich Królewskiej Hucie, a także 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości.”

Jedna rzecz  mnie ucieszyła. Napisano wyraźnie, że prawa miejskie otrzymała Królewska Huta a nie Chorzów. Wtedy gdy te prawa były przez króla Wilhelma I nadawane, Chorzów nadal był niezależną wsią leżącą obok nowopowstałego miasta, choć co prawda te powstając zabrało bardzo malutki kawałek wsi. Nazwa miasta Stadt Königshütte (po 16 latach zmieniona na Königshütte Oberschlesien) jednoznacznie sugerowała przemysłowy jego charakter.

Miasto z czasem dorabiało się bogatej historii poprzez energiczny rozwój, konflikty zbrojne, strajki a nawet bunty ludności które doprowadziły to stanu jego oblężenia. Bogaciło się i stało najliczniejszym na Górnym Śląsku. Kiedy coś się bogaci i dobrze rozwija to nie tylko przyciąga inwestorów i poszukujących pracy ale też kombinatorów i oszustów. Także kombinatorów politycznych o których mowa w poniższych dwóch akapitach.

Nastały rządy autorytarnej sanacji, która niszczyła wszystko co nie pasowało do narzucanej Ślązakom polskiej polityki historycznej. Do miasta przyłączono m.in. malutką wieś Chorzów (wbrew woli jej mieszkańców) i całości nadano nazwę tej właśnie wsi. Dalszym gwałtem na tożsamości i historii miasta było po krótkim czasie przemianowanie nazwy huty która stanowiła jego podwaliny z królewskiej na Piłsudskiego.

I tak człowiek o tak wątpliwej reputacji stał się także patronem placu przed ratuszem. Człowiek który delegację Ślązaków przyjmował leżąc na „szislongu” mówiąc, że gdzieś ma ten cały Śląsk. Od początku sanacji poprzez cały PRL miasto skutecznie było wypierane ze swojej górnośląskiej tożsamości. Wydana w 1927 roku historia miasta niewspółmiernie skupia się na drobnych  perypetiach Karola Miarki przybyłego w tym czasie do Królewskiej Huty niż samym tworzeniem miasta z którego historii ciężko wykrzesać epizody polskości. Tak naprawdę Chorzów nigdy nie otrzymał praw miejskich a dostał je w spadku od miasta, którego nazwa była intensywnie wymazywana z całej przestrzeni publicznej. Czy obecne miasto ma co świętować?

Sądzę, że tak ale aby było to pełne świętowanie trzeba najpierw zadbać o jego historię. Dziś wiedza o historii miasta wśród jego mieszkańców jest bardzo słaba. Wciąż młodzież i dzieci są karmione masą mitów i pseudohistoryczną papką.

Dlatego jako miejscowe koło RAŚ staramy się brać aktywny udział w życiu miasta. Poprzez tą aktywność staramy się wzbudzić zainteresowanie zarówno jego ciekawą historią jak i obecnymi problemami. Także moje teksty w „Jaskółce” często dotyczyły trudnej historii miasta. Nie zapominamy także o zabawie. Podczas tegorocznej parady tradycyjnie rozdaliśmy kilkaset górnośląskich fanek po które ustawiały się kolejki dzieci i dorosłych.

Nasi radni poza skupianiem się na rozwiązywaniu bieżących problemów związanych z życiem w mieście, poświęcają także uwagę na pielęgnację jego dziedzictwa historycznego choćby poprzez wspieranie powstawania muzeum hutnictwa czy dbanie o to aby patronami ulic byli ludzie związani z miastem. Nie chcemy placu Piłsudskiego czy ulicy Kaczyńskiego. Chcemy więcej Królewskiej Huty w przestrzeni tak samo Hajduk Wielkich czy Klimzowca.

Tekst ukazał się w miesięczniku Jaskółka Śląska czerwiec-lipiec 2018

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s